Jak skracano czas pracy?

Jak to się stało, że mimo wszystko zaczęliśmy pracować mniej?

Wraz z rozwojem technologicznym zaczęto zmieniać podejście do „siły roboczej”.  Tak naprawdę w pewnym momencie zaczęto zauważać, że robotnik, to też człowiek.

Pierwsze postulaty 8-godzinnego dnia pracy

Pierwsze postulaty 8-godzinnego dnia pracy przypisuje się Robertowi Owenowi, walijskiemu fabrykantowi tekstylnemu, filantropowi i socjaliście. Był on twórcą sloganu: „8 godzin na pracę, 8 godzin na sen, 8 godzin na wypoczynek”.

Ale zanim ten slogan przyszedł mu do głowy, to w 1810 roku Owen wprowadził 10-godzinny dzień pracy. I zakaz zatrudniania dzieci poniżej 10 roku życia w swojej fabryce w New Lanark. Tak, to była spora nowość w tamtych czasach.

Robert wierzył, że lepsze warunki pracy przyczynią się do zwiększenia produktywności. Jego idee, choć początkowo wyśmiewane przez innych przemysłowców, z czasem zyskały na popularności.

W 1855 roku (45 lat później!) jako pierwsi zagwarantowali sobie ośmiogodzinny dzień pracy kamieniarze z Melbourne w Australii. A jeszcze przed końcem XIX wieku tydzień pracy zmniejszył się w wielu krajach do 60 godzin. George Bernard Shaw, dramaturg i laureat Nagrody Nobla, przewidywał w 1900 roku, że jeśli skracanie czasu pracy będzie nadal postępować w takim tempie jak dotychczas, w 2000 roku będziemy pracować jedynie 2 godziny dziennie.

Haymarket riot

W Stanach Zjednoczonych przełomowym momentem był rok 1866, kiedy to Narodowy Kongres Robotniczy uchwalił, że „prawnym dniem pracy powinno być osiem godzin”. Jednak to dopiero strajk w Chicago w 1886 roku, znany jako Haymarket Riot, przyczynił się do szerszego wprowadzenia 8-godzinnego dnia pracy. Podczas strajku pracownicy postulowali o zmniejszenie wymiaru pracy do 8 godzin dziennie zamiast 12, a w zamieszkach zginęło w sumie 11 osób. To dzięki ich staraniom świętujemy 1 maja święto pracy, którego oryginalna nazwa zresztą to święto skracania czasu pracy.

W biznesie pionierem zmian był Henry Ford,

który w 1914 roku wprowadził w swoich fabrykach 8-godzinny dzień pracy (6 dni w tygodniu) i podwoił płace pracowników. Ford argumentował, że krótszy dzień pracy zwiększy produktywność i pozwoli pracownikom na konsumpcję produkowanych przez nich dóbr. Jego eksperyment okazał się sukcesem i wpłynął na praktyki innych przedsiębiorców.

Jednocześnie, od 1886 roku związki zawodowe domagały się skrócenia czasu pracy do 8 godzin dziennie. Święto Pracy celebrowane 1 maja przypomina właśnie o wydarzeniach związanych z walką o krótszy czas pracy. Upamiętnia ofiary Haymerket Riot w Chicago, i przypomina o strajkach z 1889 i 1890 roku we Francji i Belgii. To tam pracownicy 1 maja domagali się skrócenia czasu pracy, w myśl przytoczonego wcześniej sloganu: “8 godzin na pracę, 8 godzin na sen, 8 godzin na odpoczynek”.

Po I wojnie światowej 8-godzinny dzień pracy stał się normą w wielu krajach.

W 1919 roku Międzynarodowa Organizacja Pracy przyjęła konwencję ustanawiającą 8-godzinny dzień i 48-godzinny tydzień pracy jako standard międzynarodowy.

Gdy w 1926 roku zapytano grupę trzydziestu dwóch amerykańskich biznesmenów, co sądzą o krótszym czasie pracy, tylko dwóch uważało, że ten pomysł ma jakieś zalety. Pozostałych trzydziestu twierdziło, że więcej czasu wolnego doprowadzi wyłącznie do wzrostu przestępczości, długów oraz degeneracji pracowników. Lecz w tym samym roku nie kto inny jak Henry Ford – tytan przemysłu, założyciel Ford Motor Company i twórca modelu T – wprowadził pięciodniowy tydzień pracy.

Henry Ford, zatwardziały kapitalista i twórca linii produkcyjnej, zauważył, że krótszy tydzień pracy prowadzi w istocie do zwiększenia wydajności pracowników. Uznał, że czas wolny to „twarda rzeczywistość biznesu”. Wypoczęty pracownik jest bardziej wydajny. Poza tym, gdyby harował w fabryce od świtu do zmierzchu i nie miał czasu na podróżowanie ani przejażdżki dla przyjemności, nigdy nie kupiłby żadnego wyprodukowanego tam samochodu. Ford powiedział kiedyś dziennikarzowi: „Nadeszła pora, by przestać traktować wypoczynek pracownika jako »zmarnowany czas« albo »klasowy przywilej«”.

Próby i błędy

Tych zmian Ford nie wprowadził jednak z dnia na dzień. W fabrykach Forda testowano skrócony czas pracy przez 5 lat, w różnych lokalizacjach, w różnych zespołach. Henry nie kierował się w swojej zmianie filantropią tylko rachunkiem ekonomicznym. Najpierw udowodnił, że skrócenie czasu pracy ma pozytywne konsekwencje dla biznesu, a potem ogłosił zmianę.

Gdy Shaw w 1900 roku marzył o 2 godzinach pracy dziennie, wydawało się, że postęp techniczny nas tam zaprowadzi. Tak się nie stało. Dlaczego? Bo technologia to tylko połowa sukcesu. Druga połowa to odwaga liderów, by podważyć „twarde” przekonania o tym, co jest normą.

Spójrzcie na historię Forda:

  • On nie czekał na ustawę.
  • On nie czekał, aż konkurencja zrobi to pierwsza.
  • On przeprowadził pilotaż, zebrał dane i na ich podstawie podjął decyzję biznesową.

Czy dzisiejszy lęk przed 4-dniowym tygodniem pracy różni się czymkolwiek od lęku tych 30 biznesmenów z 1926 roku?

O postepie i warunkach pracy możesz poczytać tutaj:

Wciągająca opowieść o jednym z najbardziej niezrozumiałych rozdziałów historii. Odnajdujemy w nim podobieństwa z teraźniejszością szczególnie dziś, gdy po raz kolejny próbujemy przemyśleć naszą relację z maszynami. Automatyzacja od dawna zmieniała ludzi w maszyny: bezwolne i poddańcze. Być luddystą oznacza mieć głos w sprawach przyszłości. Nie wystarczy pytać, co maszyna robi – musimy zapytać, dla kogo pracuje i kogo zastępuje.