Żeby zrozumieć ruch 4 dniowego tygodnia pracy, warto zastanowić się, skąd właściwie wziął się 40 godzinny tydzień pracy? Jak to się stało, że pracowanie 40 godzin w tygodniu uznajemy za normę? I czy ktoś pamięta jeszcze pracujące soboty czyli de facto 46 godzinny tydzień pracy – dlaczego z nich zrezygnowaliśmy?
W końcu, jak pracowali ludzie przed rewolucją przemysłową? Czy czas pracy zależał od ich potrzeb, czy może od systemu, na który nie mieli wpływu?
Praca przed maszynami
Wraz z rewolucją przemysłową zmienił się rytm życia. Do tej pory większość społeczeństwa utrzymywała się z rolnictwa. Praca ta była ściśle powiązana z rytmem dnia i pór roku. Czas na pracę i czas na odpoczynek przeplatały się ze sobą.
Praca jak każde działanie odbywa się w określonym czasie, w ciągu roku związana jest z rocznym kalendarzem obrzędów. Społeczność wiejska intensywnie pracuje w okresie wiosny, lata i jesieni, natomiast koniec jesieni i zima wiąże się ze spadkiem tempa pracy. Od adwentu, a często od Wszystkich Świętych kończą się prace polowe i koncentrują się w obejściu i w domu. Nie ma pośpiechu, a zajęcia zimowe nabierają innego wyrazu. Jest czas na częstsze kontakty i spotkania towarzyskie.
https://www.muzeumopoczno.pl/wp-content/uploads/2021/10/Od-ziarenka-do-bochenka.pdf
Czytamy tak w wydanej przez Muzeum w Opocznie książce „Od ziarenka do bochenka” opisującej zwyczaje rolników i ich relację z ziemią i chlebem. Widzimy, że praca była sezonowa i jej intensywność zależała od pór roku. Była cykliczna, i zapewniała i czas na intensywną pracę i czas na wytchnienie.
Nie chcę tutaj romantyzować pracy na wsi, polscy chłopi mierzyli się z wieloma problemami. I też rzadko kiedy mogli pracować tylko i wyłącznie na własne potrzeby. Ale tutaj chcę się przyjrzeć temu, jak czas na pracę przenikał się z czasem na życie, i kiedy tej pracy było więcej, kiedy mniej i od czego ten czas zależał.
Rewolucja przemysłowa
Natomiast z powstaniem fabryk rozpoczęła się migracja do miast i praca niemal 24/7, przez cały rok. Zatrzymanie linii produkcyjnych często nie wchodziło w grę, gdyż było bardzo ryzykowne, i przede wszystkim, kosztowne.
Jeszcze na początku XIX wieku przeciętny pracownik fabryki potrafił spędzić w pracy nawet 100 godziny tygodniowo. Pracowały także kobiety i dzieci.
Aktywność zarobkowa dzieci uważana była więc za zjawisko korzystne. Miała zapewnić właściwy przebieg socjalizacji, dzięki wczesnemu wdrożeniu do pracy w fabryce i uchronić od demoralizacji w środowisku rówieśników. Zdarzało się, że rodzice fałszowali metryki urodzenia i wręczali łapówki za przyjęcie do fabryki dziecka młodszego, niż zezwalały na to przepisy. (…)
W konsekwencji, w 1882 roku została wprowadzona ustawa „O pracy małoletnich”, dopracowywana i modyfikowana w kolejnych latach, co w pewnym stopniu wpłynęło na zmniejszenie zatrudnienia dzieci i młodzieży. Mimo tego w 1897 roku 4,8% ogółu robotników przemysłowych i rolnych oraz służby domowej w Królestwie Polskim stanowiły dzieci do 12. roku życia, 4,7% pracujących miało od 12 do 14 lat, 7,6% od 15 do 16 lat. Do kategorii młodocianych zaliczano także pracowników w wieku od 16. do 19. roku życia, którzy stanowili 13,6% ogółu robotników.
W rezultacie niemal co dziesiąty zatrudniony miał mniej niż 14 lat, a prawie jedna trzecia nie przekroczyła 19. roku życia. Z perspektywy przemysłowców dzieci, a w szczególności sieroty, były doskonałym materiałem na robotników. Płaciło się im niewiele lub po prostu nic. Miały małe sprawne dłonie, mieściły się w tunelach i pod maszynami, były szybkie i zdrowe. Siłą autorytetu i przemocą można je było zmusić do posłuszeństwa ‒ prędzej niż dorośli adaptowały się do fabrycznego reżimu, ponieważ nie znały innego życia.
https://cmwl.pl/public/informacje/praca-dzieci-w-dawnej-lodzi,193
Sporo informacji na temat czasu pracy w XIX wiecznych fabrykach mamy dzięki Łódzkiemu Muzeum Włókniarstwa, które opisuje warunki panujące w tamtejszych fabrykach, jak i zasady pracy tam wykonywanej.
Czas pracy wynosił nawet kilkanaście godzin dziennie. Od początku XX wieku sukcesywnie ulegał skróceniu, czego świadectwem jest między innymi regulamin pracy z fabryki Towarzystwa Akcyjnego Ludwika Geyera. Wprowadził on w zakładach 11,5-godzinny dzień pracy, od 6.30 do 19 z godzinną przerwą w południe. Dopiero po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku dekret Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego wyznaczył ośmiogodzinny dzień pracy.
Nie inaczej było w innych krajach europejskich, na przykład w wielkiej Brytanii. Podczas gdy w 1300 roku rolnik pracował około 1500 godzin rocznie, by zarobić na życie, robotnik w na początku XIXw. musiał spędzić w pracy dwa razy więcej czasu, aby zaledwie związać koniec z końcem. W miastach takich jak Manchester normą, nawet dla dzieci, był siedemdziesięciogodzinny tydzień pracy – bez żadnych wakacji i wolnych weekendów.
Wypoczynek a moralność
Wiązało się to również z podejściem do wypoczynku, który był uważany za źródło demoralizacji warstwy robotniczej.
Jak pisał filozof Bertrand Russel w „Pochwale lenistwa”:
Pomysł, że biedacy powinni mieć wolny czas, raził zawsze ludzi bogatych. Na początku dziewiętnastego wieku w Anglji normalny dzień roboczy dorosłego mężczyzny trwał piętnaście godzin; dzieci pracowały czasami tyleż, a dwanaście godzin dziennie – bardzo często. Gdy rozmaici wścibscy, lubiący wtrącać się do cudzych interesów, wypowiadali pogląd że dzień roboczy jest nieco przydługi – odpowiadano im, że praca nie pozwala dorosłym pić, a dzieciom łobuzować. Kiedy byłem dzieckiem, wkrótce po nadaniu robotnikom w miastach praw wyborczych, wprowadzono ustawowo niektóre święta, ku wielkiemu oburzeniu sfer wyższych. Pamiętam słowa pewnej księżnej: „Nacoż biedakom swięta? Powinni pracować” Dziś ludzie nie są tak szczerzy, ale to samo poczucie pozostało i jest w dużym stopniu źródłem pomieszania pojęć, jakie panuje w sprawach gospodarczych.
https://pbc.gda.pl/Content/126526/Pochwala_prozniactwa_Russell_B.pdf
Jak zatem widzimy, czas pracy jest mocno związany z filozofią i z tym jak postrzegamy świat i ludzi pracujących. A także z tym, kogo kulturowo uważamy za zasługującego na odpoczynek, a komu niechętnie dajemy prawo do czasu wolnego.
Jeśli chcesz rozwinąć ten temat polecam ci następujące książki:

James Suzman opisuje historię pracy od początków życia na Ziemi i udowadnia, że przez większą część dziejów nasi przdokowie pracowali znacznie mniej niż my i postrzegali pracę zupełnie inaczej. Pokazuje, że współczesna kultura pracy ma swoje korzenie w rewolucji neolitycznej sprzed 10 000 lat. Natomiast teraz znajdujemy sie u progu podobnie przełomowego momentu w historii – automatyzacja może zrewolucjonizować nasze podejście do pracy


